You are currently browsing the tag archive for the 'drukarka' tag.
Dzisiaj dostałem komplet tuszy do drukarki i jak na razie zaaplikowałem jej żółty. Po włączeniu odrazu został “wykrywty” i poziom atramentu zarejestrowany jako max, ale… zaczęło się czyszczenie. Nie dość, że trwało z 5 min to jest “upiło” trochę tego tuszu, nie jestem z tego zadowolony. A dodatkowo na ekraniku pojawia się komunikat, że Cyan i Magenta też się niedługo wyczerpią. Dobrze, że pomyślałem o zakupie kompletu czterech tuszy.
Może narzekam albo źle używam drukarki, czyli raz na jakiś czas druk na kolorowo, a takto na czarno. Ustawiłem drukarkę tak, żeby drukowała w odcieniach szarości. Na razie się zobaczy jak to będzie, mam nadzieje, że to te pojemniki testowe się tak szybko skończyły. Nie chciałbym zostać w takiej sytuacji, że nie mogę nic drknąć albo ksernąć, bo nie ma jednego z tuszy.
A teraz mała “sekcja zwłok”. Zużyty pojemnik z tuszem postanowiłem zbadać bliżej. Okazuje się, że pojemnik zawiera jeszcze trochę atramentu, co można zobaczyć przez małe okienko z przodu pojemnika. Okienko to jest w drukarce pomiędzy elementem świecącym i elementem światłoczułym, tak aby można było określić ile jest tuszu. Na początek myślałem, że jest to sprawdzane po zawartości cieczy, bo jak się przechyli do przodu cały pojemnik to coś się tam przelewa. Tak jednak nie jest. Po rozebraniu pojemnika (wystarczyło zdjąć szarą obudowę, w środku jest szczelnie zamkniętu pojemnik z tuszem) zobaczyłem, że do mierzenia poziomu atrametu służy pływak. Część pływająca zanużona jest w komorze z tuszem, a płaska końcówka przesuwa się w okienku. Nie wiem jak to jest dokładnie zrobione, ale pewnie poziom tuszu jest obliczany wg. położenia końcówki pływaka. Ponieżej zamieszczam zdjęcie z “sekcji zwłok” z małym opisem co jest co, niestety jest to skan tego pojemnika, bo nie mam aparatu.
Nie jest to może najpiękniejsze co udało mi się zrobić, ale coś tam widać. Mogłem usunąć resztkę tuszu i wtedy zrobić skan, ale na razie chciałbym pozostawić pojemnić w stanie używalności, bo samo usunięcie obudowy nie uszkadza go.
Jakiś czas temu kupiłem sobie urządzenie wielofunkcyjne Brothera. Urządzenie to jest atrametowe, z zestawem tuszy CMYK, czyli cztery osobne pojemniki. Co ciekawe drukarka ma wbudowaną głowicę drukującą, co sprawia, że tusze są dość tanie (oczywiście zamnienniki). Generalnie drukarka jest genialna, jak dla mnie, w zupełności wystarcza do moich potrzeb i nawet skaner okazał się wystarczająco dobry i szybki (co ma znaczenie przy kopiowaniu). Druk w kolorze i w odcieniach szarości odbywa się dosyć szybko i sprawnie. No, ale niestety moje zachwycanie się zostalo ostatnio przerwane.
Jakieś dwa, może trzy, dni temu skończył mi się tusz żółty no i się zapalił taki mały wykrzykniczek. Na ekranie ciągle pokazuje się komunikat o pustym pojemniku i instrukcja wymiany. Na początek chciałem wydrukować coś z kompa, to już mnie zaniepokoiło, bo zadania po prostu szły w eter i nie było zgłoszenia błędu drukarki czy coś, co więcej drukarka nawet nie reagowała i nic nie wyświetlała (np. błąd czy coś). Zmartwiłem się, ponieważ mógł być to jakiś problem ze sterownikami, a ostatnio zanim zainstalowałem ją to minęło z 8 dni i byłem totalnie wykończony. Dodam jeszcze, że kiedyś miałem drukarkę Canona i320 i też miała głowicę osobno i tusze osobno, jak zabrakło jakiego to i tak drukowała.
Poszukałem trochę w necie i okazało się, że drukarki Brother ma wewnętrzne zabezpieczenie przed przegrzaniem się głowicy. Chodzi o to, że jak nie ma jakiegoś tuszu to drukarka zapobiega podgrzewaniu głowicy, a tym samym zasychaniu dysz. W sumie to chyba jest tak w uproszczeniu, ale mnie wyjaśnia to, czemu drukarka nie chce drukować. Brak jednego tuszu i klops trza go uzupełnić, żeby drukować.
Z jednej strony ok, fajnie, przyjnajmniej nie będę miał przykrej sytuacji jaką może być zaschnięcie głowicy i jej kosztowna wymiana. Z drugiej jednaj ten tusz co tam jest strasznie szybko schodzi, nawet jeżeli nic nie drukuję! A czemu tak? A właśnie. Dodatkowym zabezpieczeniem Brothera jest to, że drukarka co jakiś czas się włącza sama i dokonuje czyszczenia, i co najważniejsze pobiera przy tym tusz! Wiadomo jak zostawimy ją nie podłączoną do prądu, to się nie będzie włączać i nie będzie “zjadała” nam tuszu (no i nie będzie budziła w nocy, zwykle potrafi się włączyć tak koło piątej nad ranem).
Jak narazie rozwiązaniem problemu będzie kupienie nowych tuszy. Na szczęście w internecie można kupić tanio zamienniki. Producenci mówią, że tańsze tusze są syfiaste i mogą zapchać lub coś uszkodzić w głowicy, ogólnie mówią, że są “be”. Tusz orginalny jest strasznie drogi w stosunku do wykorzystywania go, a do tego jeszcze dochodzi ta “tuszopijczość” drukarki.
Jeżeli ten problem się powtórzy z nowymi tuszami, to będę grubo zastanawiał się nad jakimś urządzeniem laserowym. Z względu na to, że kolorowy druk nie jest mi za bardzo potrzebny, bo generalnie drukuję w odcieniach szarości, to drukarka mono w zupełności wystarczy. Już kiedyś się przyglądałem urządzeniu Samsung SCX-4200, może trzebaby znowu o nim pomyśleć?
Posiadam drukarkę Canon i320, działa dobrze, jest to drukarka atramentowa, kolorowa, ja używam jedynie czarnego, żeby drukować prace, dokumenty. Zainstalowałem ją za pomocą małego trika na linuksie i cieszyłem się do momentu, aż nie zachciało mi się użyć jakiejś linuksowej czcionki. Drukowanie czcionek innych niż ta drukarka rozpoznaje kończyło się wydrukowaniem czcionki szeryfowej “Times New Roman” (prawdopodobnie albo coś w tym stylu). Na początku nie przeszkadzało mi to, ale jak chciałem zrobić ładnie sformatowany tekst, to nie mogłem i moja praca szła na marne. Read the rest of this entry »

